Czy 500+ pochodzi z podatków? - część 2
Zamknij
+48 505 536 664
Pon - Pt : 9:00 - 17:00

Czy 500+ pochodzi z podatków? - część 2

Czy 500+ pochodzi z podatków?

W ostatnim wpisie poruszyliśmy problem braku zrozumienia wśród obywateli systemu podatkowego. Dziś kontynuujemy dając rozwiązanie które być może jest banalne ale skuteczne.

Pierwsza część wpisu dostępna jest pod tym linkiem:

https://taxfit.pl/blog/czy_500_pochodzi_z_podatkow_czesc_1

 

Edukacja

Absolutny banał ale też jedyne długoterminowo skuteczne rozwiązanie. Każdy w szkole przerabiam podstawy przedsiębiorczości. Najczęściej przez rok w liceum gdzie poznawał prawo popytu, podaży,  oraz kilka innych, a na koniec robił szybkie sprawozdanie jako projekt z prowadzenia wyimaginowanej firmy samemu ustalając sprzedaż, podatki, przychody, koszta … zaczerpniete najczęściej z… księżyca. Nie ma nic bardziej szkodliwego niż podstawy przedsiębiorczości w obecnym wydaniu jakie wkłada się do głowy młodzieży! Po pierwsze dlatego że zniechęca się ją do zrozumienia pewnych definicji wymagając kucia regułek na pamięć. Po drugie jak można uczyć o zasadach wolnego rynku jeśli “młody przedsiębiorca” sam ustala ile sprzedał, ile poniósł kosztów i jaki ma zysk? Jeśli to ma być projekt na zaliczenie przedmiotu to chyba bardziej pasuje do nauki “gospodarki sterowanej centralnie” i “komunizmu w praktyce” niż wolnorynkowej przedsiębiorczości. Rozwiązanie? Oto one:

 

Po pierwsze wprowadzić przedsiębiorczość jako przedmiot obowiązkowy od początku edukacji, tak od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Oczywiście tematyka będzie rozszerzana na kolejnych szczeblach. Dzięki temu nie będzie to “przedmiot do odbębnienia”, a coś, co po 12 latach spędzonych w szkołach zacznie być dla młodych obywateli oczywiste.

 

Po drugie w trybie natychmiastowym zwolnić wszystkich nauczycieli przedsiębiorczości którzy nie prowadzą własnej działalności gospodarczej. Radykalne rozwiązanie? Być może ale jak wiarygodny jest nauczyciel pływania który nigdy nie wszedł do basenu? Jak można uczyć języka angielskiego nie posługując się nim wcale lub od wielu, wielu lat? Przedsiębiorczość to praktyka, a nie teoria. Zrozumienie teorii następuje najczęściej po kilku latach praktyki.

 

Kto zatem miałby uczyć młodych ludzi? Tutaj powstaje największy problem bo szkoły musiałby otworzyć się na biznes, a rządzący zachęcić przedsiębiorców do wysiłku i dzielenia się wiedzą. Przynajmniej na początkowym etapie. Godzina spędzona na otwartej dyskusji z młodymi ludźmi o tym jak to jest prowadzić własny biznes, jakie są wyzwania, a jakie możliwości dałaby im o wiele więcej niż regułki i sztuczne projekty. 

 

Co więcej takie rozwiązanie jest wprowadzone już w jednym kraju przynajmniej częściowo. W Kanadzie wszyscy uczniowie szkół średnich spotykają się raz w tygodniu z przedstawicielami różnych biznesów. Księgowi, programiści, lekarze z prywatną praktyką, sklepikarze i przedstawiciele różnorakiego biznesu zarówno małego jak i dużego przychodzą do szkół i opowiadają o swoich zawodach. Oczywiście nie skutkuje to tym, że wszyscy młodzi Kanadyjczycy masowo zakładają działalność po szkole, ale pomaga także osobom które mają ochotę poznać dany zawód w podjęciu decyzji o swojej przyszłej ścieżce kariery. 

 

Jak wprowadzić takie rozwiązanie? Na pewno nie liczyć na to że rząd zrobi to sam z siebie. Byłby to klasyczny strzał w kolano. Po co edukować obywateli w niewygodnym temacie podatków czy raczej kolosalnych danin które płacimy. Nie jeden statystyczny Kowalski z przerażeniem zrozumiałby że zanim Państwo “da mu” 500zł to najpierw zabierze mu 800zł albo i więcej. Należy zatem poruszać ten temat. Gdzie? WSZĘDZIE!!! Uwrażliwiać na niego, nie pod względem politycznym, a logicznym. Nie można mówić że ta partia jest zła bo stosuje rozdawnictwo, a inna jest dobra bo chce je ukrócić. Należy po prostu pilnować aby każdy zrozumiał że zmieniając zasady edukacji ekonomicznej docelowo każdy obywatel na tym skorzysta. W ten sposób powstanie presja społeczna na osoby sięgające po władze żeby zajeły się na poważnie problemem a nie obiecywały kolejne świadczenia socjalne. Często mówi się że młodzież jest przyszłością ale zapominamy o tym że młodzi zbudują taką przyszłość jaką budować ich nauczymy.