Czy historia kolonizacji i inwestycji lubi się powtarzać - część 1
Zamknij
+48 505 536 664
Pon - Pt : 9:00 - 17:00

Czy historia kolonizacji i inwestycji lubi się powtarzać - część 1


Dziś na chwilę oderwiemy się od spraw przyziemnych, podatków, rozliczeń, ZUSów, przychodów i rozchodów. Pozostawimy sprawy księgowe na ziemi i udamy się w szybką podróż w kosmos zahaczając po drodze o XVI-wieczną Amerykę. 

Często w pędzie dnia codziennego zapominamy o tym że żyjemy w absolutnie niezwykłych czasach. Zmęczeni cywilizacją spoglądamy tęsknie w przeszłość czytając powieści przygodowe lub oglądając filmy z czasów kiedy życie było prostsze, wielcy odkrywcy zdobywali świat, odkrywali nowe krainy, przeżywali podróże pełne przygód i wyzwań. Ta naturalna tęsknota jest w każdym z nas, czasem tylko się tli, czasem jest bardzo silna. Wydaje nam się że wieki odkrywców i kolonizatorów już dawno minęły. Czasy genialnych wynalazców, niesamowitych żeglarzy i odważnych podróżniczek odeszły w zapomnienie. Otóż… nic bardziej mylnego

 

Obecnie żyjemy w czasach najwspanialszych odkryć i największego postępu. Główny problem stanowi to że jesteśmy u progu dnia chwały. Nasza sytuacja jest podobna do tej kiedy to Kolumb powrócił z pierwszą wyprawą z Ameryki. Ogłosił że odkrył nową drogę na zachód, że chyba dopłynął do Indii chodź wiele rzeczy się nie do końca zgadza (wtedy jeszcze nie wiedział że odkrył nowy kontynent) i że z pewnością wkrótce wyruszy znowu. I w sumie tyle. Żadnych więcej informacji, szczegółów, czy nawet możliwości dotarcia do nowej, wspaniałej krainy dla przeciętnego Kowalskiego. Zmienił się tylko status z “chyba się da to zrobić” na “da się to zrobić ale to trudne i niewyobrażalnie kosztowne”. Dziś mamy dokładnie ten sam status jeśli chodzi o podróż w kosmos i kolonizację innych planet.


Na bardzo długi okres nasza eksploracja została zatrzymana. 27 stycznia 1967 roku ludzie byli gotowi odkryć i zbadać wszechświat, kolonizować planety i czerpać z tego niewyobrażalnie ogromne zyski przy których odkrycie Ameryki stanowiłoby jedynie drobno budżetowy projekcik. Tego dnia pewność, że tak się stanie była tak wielka iż podpisano najsmutniejszy dokument w historii ludzkości - Traktat o przestrzeni kosmicznej. Miał on być najważniejszym, jednak został zmarginalizowany i pozbawiony znaczenia, ale nie uprzedzajmy faktów. 20 lipca 1969 dokonał się kolejny przełom, ludzkość dotarła do swojej "nowej Ameryki". Wylądowaliśmy na księżycu. Program Apollo osiągnął swój cel, a Neil Armstrong wypowiedział najsłynniejsze słowa w historii:

“That's one small step for a man, one giant leap for mankind.”

Świat oszalał - był gotowy do odkryć, podbojów, zjednoczenia i… bogacenia się, bo nie ukrywajmy - to napędza nas jako ludzi na równi z potrzebą przygód. Potem nastał dzień 11 grudnia 1972 kiedy ostatni astronauci z programu kosmicznego Apollo opuścili księżyc i… i… i… i szczerze nie wiadomo co dalej napisać. Bo nie wydarzyło się nic.

 

Następne 40 lat to pozorowane, drogie, bezcelowe i jak najmniej ryzykowne projekty kosmiczne. NASA będąca w latach 60-tych symbolem amerykańskiego ducha i zjednoczenia ludzkości dla ogólnego dobra, w latach 90-tych była zgnuśniałą, drogą, bezcelową instytucją której wszyscy mieli serdecznie dość. Inne kraje także zamknęły się na podbój kosmosu i skupiły na swoich sprawach, ewentualnie na pomniejszych wojnach które wywoływały lub im przeciwdziałały.

 

Wracając do naszej analogii, to tak jakby po pierwszej wyprawie Kolumb oświadczył że mu się udało, że wydanie setek złotych monet, ryzykowanie życiem ludzi, nadzieje i wysiłki wielu krajów się opłaciły. Teraz jesteśmy gotowi odkrywać nowy, lepszy świat, pełen skarbów i bogactw. Wszystkie kraje kolonizatorskie się spotkały, podpisały wspólny traktat że nie będą używać broni w Ameryce, że kolonizacja będzie uczciwa, pozbawiona przemocy i będą robić wszystko dla dobra ludzkości, po czym wysłali jeszcze kilka misji żeby się upewnić że wszystko jest ok, a następnie... porzuciły projekt. Wyobraźmy sobie taką sytuację! Ameryka nigdy nie została skolonizowana - pomijam oczywiście kwestie rdzennych mieszkańców dla uproszczenia. Żyjemy w Europie, mamy XXI wiek, wiemy że żeglując daleko na zachód jesteśmy w stanie dotrzeć do nowego lądu pełnego bogactw i możliwości. Prywatnych osób na to nie stać, a rządy twierdzą że wiedzą o tym, że już przecież tego dokonały 500 lat temu i w sumie po co płynąć tam raz jeszcze? Toż to wydatki, koszty i ryzyko, a bezpieczniej jest zainwestować w social przed wyborami. Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie brałby takich tłumaczeń na serio i nie rozmawiał z wariatem który twierdzi że kolonizacja Ameryki jest nieopłacalna! Czy aby na pewno? Czy taka wersja historii jest zupełnie niewyobrażalna? 

 

Dalsza częsć artykułu znajduje się TUTAJ:

https://taxfit.pl/blog/czy_historia_kolonizacji_i_inwestycji_lubi_sie_powtarzac_czesc_2