Czy powinniśmy oceniać lekarzy - część 1
Zamknij
+48 505 536 664
Pon - Pt : 9:00 - 17:00

Czy powinniśmy oceniać lekarzy - część 1


Od ponad roku trwa pandemia Covid-19. W tym czasie kilka grup zawodowych związanych z ochroną zdrowia, wybiło się w rankingach zaufania społecznego na dużo wyższe pozycje. Są nimi między innymi lekarze i pielęgniarki.

Zdrowie to dla biznesu bardzo ważny temat. Zdrowie pracowników umożliwia skuteczne prowadzenie firmy. Dlatego wielu właścicieli małych i dużych biznesów wykupuje ubezpieczenia medyczne dla swoich pracowników. Czy warto to robić i jak wygląda prawdziwy obraz polskiej prywatnej i publicznej służby zdrowia w czasie pandemii? Polska to kraj bardzo ciekawych paradoksów. Jednym z nich jest to że mamy wysoko wykwalifikowany personel medyczny, a jednocześnie publiczna służba zdrowia która kosztuje nas, podatników istne krocie - kuleje. Jednak ostatnio narzekamy jakby mniej na lekarzy i pielęgniarki. Czy na pewno słusznie? Oczywiście wiele osób już jest gotowa podnieść raban w obronie lekarzy dzielnie broniących nas przed pandemią.

Nie twierdzę, że wszyscy lekarze są źli, wielu z nich faktycznie pracuje ponad siły niosąc profesjonalną pomoc. Niestety równie duża grupa postanowiła wykorzystać sytuację i na plecach swoich ciężko pracujących kolegów, doprowadziła do tego, że ich praca stała się farsą. Niestety ale wielu lekarzy, a także pielęgniarki - pracujących nawet w prywatnej opiece zdrowotnej - postanowiło zacząć się obijać w pracy i hołubić staremu hasłu rodem z PRL “Czy się stoi, czy się leży to wypłata się należy”. Skąd taki wniosek? Ostatnio sam miałem trochę problemów ze zdrowiem i po kontakcie z prywatną i państwową opieką zdrowotną myślałem że mam jakieś wrodzony pech który sprawiał, że przez półtora miesiąca trafiałem na niewykwalifikowanych i niekompetentnych medyków. Jednak poruszyłem ten temat w gronie znajomych i okazało się, że problem jest powszechny. Zainteresowałem się tematem dokładniej i oto kilka dziwnych przykładów na to jak służba zdrowia zdecydowanie nie powinna wyglądać. 

 

“Przez telefon to mogę Panią ...”

Prywatna opieka zdrowotna. Znajoma miała problemy z kolanami. Umówiła się na tele wizytę u internisty aby uzyskać skierowanie. Ten po szybkim rozeznaniu tematu dał jej wymagany świstek kierujący do ortopedy i umówiła w aplikacji na kolejną wizytę - także telefoniczną. Niestety lekarz specjalista nie był już tak uprzejmy. Po częściowym wysłuchaniu objawów przerwał pacjentce słowami: “Nie wiem po co Pani do mnie w ogóle z tym dzwoni i mi głowę zawraca. Miała Pani covid więc jest to pewnie objaw po covidowy, a jak nie to trzeba się umówić do reumatologa nie ortopedy i to nie telefonicznie tylko na miejscu”. Trochę zszokowana podejściem lekarza znajoma starała się wyjaśnić, że takie skierowanie dostała od internisty oraz, że aplikacja firmy medycznej z usług której korzysta na każdym kroku zachęca do tele porad i unikania wizyt w placówkach w związku z pandemią. “Lekarz” chodź w tym wypadku lepiej pasowałoby “konował” skwitował owe wyjaśnienia jednym zdaniem: “Przez telefon to ja mogę Panią co najwyżej zabić”. 

 

“Nie mamy czasu odbierać bo Covid”

Pewna znajoma, starsza Pani czuła się od dłuższego czasu przeziębiona. Nie jest fanką teleporad więc postanowiła umówić się do przychodni w Siemianowicach Śląskich. Dodzwonienie się do rejestracji zajęło jej dosłownie cały dzień. Po kilku godzinach wiszenia na linii i niezliczonej ilości prób w ktoś raczył odebrać. Jednak rozmowa nie przebiegała w standardowy sposób bowiem po grzecznym zapytaniu “co się stało, że dzwoni od 8 rano i dopiero w późnych godzinach popołudniowych ktoś mógł odebrać telefon”... została skarcona w bardzo niecenzuralnych słowach przez pielęgniarkę która mówiąc delikatnie wykrzyczała, że jest covid i co sobie Pani owa Pani wyobraża że oni nie mają nic lepszego do roboty niż odbierać jej telefony. Poziom agresji słownej i frustracji pielęgniarki można by faktycznie zrzucić na pandemie gdyby nie dwa detale. Po pierwsze rejestracja stacjonarna w tej przychodni była tego dnia zamknięta więc w budynku nie było fizycznie przychodzących “interesantów” oraz po drugie - ta przychodnia nie była przy szpitalu covidowym, nie były tam robione testy czy szczepienia, ani nie przyjmowała w żaden sposób pacjentów z pandemii. Nic dziwnego że Panią na rejestracji irytował telefon skoro od rana zajęta była prawdopodobnie drzemką. Co ciekawe po złożeniu skargi na zaistniałą sytuację ktoś rozsądny postanowił zainstalować centralę telefoniczna zliczającą i nagrywajacą nieodebrane połaczenia i okazało się że… teraz dodzwonić można się w 5 minut.



Krwii, więcej krwi

Pewna znajoma od dłuższego czasu czuła się osłabiona i chorowała. Korzystała z najlepszego pakietu medycznego prywatnej firmy więc udała się ze spokojem po pomoc “specjalistów”. Pierwszy zlecił badania krwii. Drugi analizując wyniki które niczego nie wykazały kazał tydzień później powtórzyć badanie. Trzecia lekarka po obejrzeniu ostatnich wyników sprzed dosłownie trzech dni - które także były w normie - postanowiła zlecić… badania krwi. Znajoma powiedziała, że ma typowe objawy boreliozy, była wielokrotnie w miejscach gdzie mógł ją ukąsił kleszcz i że prosi o skierowanie także na te badania bo ma je w swoim pakiecie. Lekarka odparła: “Już Pani przepisałam badania krwii, nie mogę zlecać wszystkiego na raz, to koniec wizyty, proszę wyjść.

 

Czytaj dalej