Manipulacja ludem i liczbami
Zamknij
+48 505 536 664
Pon - Pt : 9:00 - 17:00

Manipulacja ludem i liczbami


Uwaga wpis lekko satyryczny, tylko dla ludzi z dystansem!

Wróżymy, wróżymy i co w kuli widzimy? Pierwsze dni po sylwestrze spowodują spadek ilości zachorowań. W związku z tym otrzymamy informację że wygrywamy z pandemią i rząd będzie triumfować. Następnie, w okolicach drugiej połowy stycznia liczba zakażeń zacznie znów powoli rosnąć. Wtedy zostaniemy skarceni że dyscyplina się rozluźnia i jak się nie opamiętają to wróci lockdown. 

 

Czyżbyśmy posiedli magiczną kulę tak odważnie ferując wyroki, które będzie można sprawdzić już za kilka dni? Tak! Nazywa się ona "logika" i pozwala nam łączyć przysłowiowe “kropki” z których wynika, że jeśli w okresie świątecznym i noworocznym większość ludzi została w domach, a ilość testów jest mniejsza to logicznym jest, że tuż po tym okresie statystyki pokażą spadek. Natomiast kiedy życie wróci do normalności to zachorowania znów się zwiększą. I nie ma w tym nic złego, bo chodź czasami statystyki mogą być niedokładne, a logika błędna to w większości przypadków pozwalają nam na jako takie przewidywanie przyszłości. 

 

Problem powstaje wtedy gdy ktoś stara się nam wmówić wykorzystując statystyki, że zmiany w nich to zasługa jego działań albo niekonsekwencja w wykonywaniu poleceń. Analogicznie już nasi starożytni przodkowie padali na kolana przed kapłanami, kiedy następowało zaćmienie słońca. Czy coś się zmieniło od tego czasu? Ze strony kapłanów i wodzów - absolutnie nic. Jednak my, lud prosty nareszcie mamy coś, czego nie mieli nasi przodkowie. Możliwość weryfikacji tych ogłoszeń i wróżb. Tylko po co? Aby przypomnieć wszystkim jak podatni jesteśmy na manipulację i jak łatwo wmówić nam że odnosimy sukces lub grozi nam katastrofa. Sprawdźmy więc na liczbach, jak się sprawy mają i jak naprawdę Polska radzi sobie na tle innych krajów z pandemią.

Dwa słowa wyjaśnienia
Każdy z państwa może na bieżąco weryfikować jak nam idzie na tle innych krajów obserwując stronę:
https://www.worldometers.info/coronavirus/ Czemu czerpiemy z tego miejsca, a nie bezpośrednio ze strony WHO. Dla wygody. Prezentowana tam tabelka jest bardziej przejrzysta i łatwiejsza do porównania, a zawarte w niej dane bardzo podobne do tych podawanych przez WHO co weryfikowaliśmy kilkukrotnie. Jest tam lista niemal wszystkich krajów dotkniętych pandemia i kilka dodatkowych ognisk zakażeń (np statki wycieczkowe jak nie słynna już Diamond Princess). Sprawdźmy zatem liczby.

Czynnikiem od którego wyjdziemy będzie populacja. Ciężko bowiem powiedzieć że Maroko radzi sobie świetnie z zakażeniami w porównaniu do nas skoro liczba wszystkich obywateli jest tam mniejsza niż liczba chorych w Polsce. Byłoby to po prostu przekłamanie. Pod względem populacji, Polska zajmuje na tej liście 39-te miejsce. Dlatego biorąc pod uwagę różne czynniki odchył od tego miejsca teoretycznie będzie oznaczał że radzimy sobie gorzej lub lepiej. Oczywiście należy brać pod uwagę dużą różnicę bo np miejsce 37 czy 41 będzie się mieściło w granicach błędu. Dane będziemy analizować z dnia 1 stycznia. No to lecimy: 

 

Ilość testów na 1M mieszkańców - miejsce 86 - im wyżej tym lepiej

Słabo. Bardzo słabo. Można bronić tezy że im więcej mieszkańców tym większe koszty i problemy… ale np Dania wykonała ponad 10mln testów co pozwoliło czterokrotnie przebadać każdego obywatela i ulokowało ją na 7 pozycji. Podczas gdy my wykonaliśmy ponad 7mln testów czyli mniej niż Dania. No to może weźmy większy kraj z Europy pod uwagę? Niemal dwukrotnie liczniejsza Francja wykonała 5 razy więcej testów niż my. Tutaj liczby są bezlitosne i pod względem ilości testów leżymy. Gdzie? Poniżej Azerbejdżanu i trochę nad Mongolią. W Europie tylko 5 krajów wypada gorzej.



Ilość zachorowań na 1M mieszkańców - miejsce 37 - im niżej tym lepiej

Nie jest źle. Nie odstajemy zbytnio od innych czyli radzimy sobie po prostu tak jak powinniśmy. Wiele osób poruszy kwestie że skoro mniej testów to logiczne że mniej wykrytych zachorowań… No niby tak, ale nie chcąc popaść w zbyt głęboką czy przesadnie pesymistyczna analizę nie będziemy łączyć statystyk i wyciągać dodatkowych wniosków. Po prostu sprawdźmy liczby, a zależności pozostawiamy ekspertom. Na tym polu jest po prostu dobrze. 

 

Ilość nowych przypadków - miejsce 14 - im niżej tym lepiej

Słabo chodź bywało gorzej. Śledząc te statystyki widzieliśmy dni w których Polska była niemal na szczycie tego niechlubnego rankingu. Warto też dodać że nie wszystkie kraje aktualizują tą statystykę w tym samym czasie więc mogą być pewne rozbieżności. W sieci pojawiło się ostatnio wiele artykułów wyśmiewających podejście Wielkiej Brytanii, Belgii czy Szwecji do pandemii. I chodź faktycznie UK wypada dużo gorzej w rankingu niż Polska, tak w pozostałych dwóch przypadkach to raczej my przegrywamy dość mocno.

 

Ilość uzdrowionych - 11 miejsce - im wyżej tym lepiej

Można by krzyknąć nareszcie “Przodujemy”. Tylko że to nie jest miejsce liczone na 1M mieszkańców ani nawet na 1M zachorowań tylko na wszystkie przypadki. Więc czas na...



Wnioski:

Wbrew pozorom patrząc na liczby nie radzimy sobie źle, niestety nie radzimy sobie też dobrze. Jak sobie zatem radzimy? Tak naprawdę nie wiadomo. Porównania liczone na 1M mieszkańców mają jakąś wartość chodź muszą dotyczyć podobnych krajów lub dających się łatwo porównać. W tym kontekście wyraźnie widać że sprawę z testami mocno zawalono. Co nie przeszkadza w propagandowym wykorzystaniu dużych liczb. Idealny przypadek wpisujący sie w nasz artykuł, to piękna infografika wypuszczona przez ministerstwo zdrowia na ich profilu.
https://twitter.com/MZ_GOV_PL/status/1346029855410970624/photo/1

 Wygląda ładnie, liczby robią wrażenie, a 7mln przebadanych brzmi naprawdę dobrze. Człowiek patrząc na nią aż ma ochotę powiedzieć - dobra robota, oby tak dalej. Brakuje tylko podpisu, że gdyby te same testy na terenie Polski koordynowane były przez władze Danii to odnosząc się do maxymalnej skali - wykonanych byłoby nie 7mln, a... 148mln testów i niemal każdy z nas miałby już za sobą 4 takowe. W takim kontekście jakoś opuszcza nas poczucie sukcesu. 


Niska ilość testów już sama w sobie wpływa na całą resztę. Jednak ważniejsze w tym zestawieniu jest płynne przejście z liczb liczonych na 1M mieszkańców do liczb liczonych łącznie. Bo o ile w ilość zachorowań na 1M mieszkańców, jesteśmy mniej więcej tam gdzie powinniśmy być w zestawieniu to nowe przypadki i ilość uzdrowionych wyrzuciło nas wysoko do góry w rankingu. W pierwszym oczywiście to źle, w drugim bardzo dobrze. Jednak najważniejsze w tym jest to, że ujęcie tych liczb w danym kontekście pozwoli odtrąbić sukces lub wróżyć katastrofę. Jakże łatwo rzucić sformułowanie:


“Polskę czeka katastrofa, znajdujemy się w czołówce pod względem ilości zachorowań na świecie, musimy wprowadzić lockdown”.

lub

“Szanowni Państwo, dzięki naszemu wspólnemu wysiłkowi, dzięki rygorom i przestrzeganiu zaleceń rządu, Polska zajmuje już 4 miejsce pod względem ilości ozdrowieńców w Europie”. W teorii mieszkańcy Malty mogliby mieć lepszy wynik z tym że niemal każdy z nich musiałby przejść chorobę trzykrotnie. Tylko nikt o tym nie myśli w chwili przyjowania informacji bo nikt nie ma w głowie zakodowanych wszystkich statystyk.

Dlatego podchodzimy z dystansem zarówno do optymistycznych newsów jak i do karcenia nas przez polityków. Bo chodź zdarzają się sensowne konferencje prasowe, to oglądając większość z nich, wciąż nie jesteśmy w stanie pozbyć się obrazu kapłana zaklinajacego słońce aby znów wzeszło bo poddany lud obiecuje je czcić wierząc bezgranicznie w rozkazy.

PS: Tym z Państwa, którym analogia do kapłanów i satyryczna forma tego wpisu nie przypasowały przypominamy w polskim sejmie już kiedyś… modlono się o deszcz w czasie oficjalnych obrad.