Spór o praworządność - część 1
Zamknij
+48 505 536 664
Pon - Pt : 9:00 - 17:00

Spór o praworządność - część 1


Polska i Węgry toczą zacięty bój z Unią Europejska o zapisy dotyczące praworządności. Prawicowi polscy politycy twierdzą że Unia chce nam narzucić własny kierat światopoglądowy porównując ją w skrajnych przypadkach do reżimu sowieckiego z czasów PRL. 

Gdzie leży prawda?

Jak zwykle gdzieś pośrodku. Choć temat nie jest łatwy spróbujmy go przeanalizować na spokojnie odnosząc się do do analogicznych przykładów z historii i niektórych wypowiedzi polityków. Wypowiedzi te bywają naprawde skrajne bo w ciągu ostatnich dni nie tylko premier Morawiecki porównywał Unię do ZSSR ale inni także czynili ciekawe analogie. Dla przykładu Paweł Kukiz przekonywał w wywiadzie dla Polskiego Radia Trójka że “trzeba pamiętać, o tych wszystkich, którzy przelewali krew za Polskę i nie wolno oddać ani skrawka polskiej suwerenności.” Czy naprawdę stoimy przed tak wielką decyzją? Przyjąć pieniądze i oddać suwerenność lub stracić fundusze i być niezależnymi? A moża po prostu włącza się polska paranoja i nigdy nieprzepracowane traumy poprzedniego ustroju? Spójrzmy na argumenty obu stron.



Co przemawia za stanowiskiem polskich władz?

Częste debaty na temat kształtu i roli Unii jednoznacznie wskazują na to że nasi politycy chcieliby aby była to unia gospodarcza oraz częściowo finansowa (tylko dotacje a nie np wspólna waluta). Faktem jest że strefa schengen która przytaczana jest jako jedna z ideologicznych inicjatyw unii, doskonale funkcjonuje również w krajach niezrzeszonych więc głębsza integracja nie jest konieczna aby osiągać takie porozumienia. Czy zatem możliwe jest dzielenie rynku gospodarczego z pominięciem ściślejszej integracji na poziomie wartości reprezentowanych przez prawo? Teoretycznie tak i właśnie taką Unię chcieliby widzieć polscy, węgierscy i brytyjscy konserwatywni politycy. W proponowanych mechanizmach praworządności, widzą próbę narzucania ideologii krajów zachodnich i element nacisku. Jeśli polska nie będzie dostosowywać się do wspólnego prawa, dotacje zostaną wstrzymane lub zupełnie zlikwidowane. Oczywiście mają w tym racje i nikt nie podważa tego, że zapisy o praworządności powstały właśnie po to aby taki nacisk wywierać.



Co przemawia przeciw?

Jakiś czas temu premier Hiszpanii powiedział bardzo znaczące słowa. Mianowicie stwierdził że jego kraj wchodził do unii wartości, a nie pieniędzy. Kiedy Hiszpanie ostatecznie zakończyli swój trwający niemal 30 lat proces akcesyjny w 1986 roku wielu programów gospodarczych i finansowych po prostu jeszcze nie było. Przystępowano do pewnej ideologicznej wspólnoty. Właśnie w ten sposób postrzegana jest Unia w krajach zachodu, jako gwarant rozwoju ideologicznego i mechanizm do znoszenia granic kulturowo-światopoglądowych które sprawiały przez setki lat że Europa była polem niekończących się, krwawych wojen. Bonusy gospodarcze, pomoc biedniejszym państwom, wyrównywanie szans czy inne inicjatywy są tylko dodatkami które rodziły się w bólach. Ewoluując od  Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali poprzez Europejska Wspólnota Gospodarcza dotarliśmy w końcu do Unii Europejskiej. W tym kontekście niestety ale nasi politycy zawiesili się kilka dekad temu i chcieliby cofnąć czas właśnie do momentu Wspólnoty Gospodarczej. Co więcej mają nadzieję że inne kraje zaczną podzielać ich przekonania i rozluźniają w ten sposób unijne więzy. 



Część druga artykułu:
https://taxfit.pl/blog/spor_o_praworzadnosc-czesc_2