Kazać dmuchać w balonik czy postawić piwo pracownikowi?
Zamknij
+48 505 536 664
Pon - Pt : 9:00 - 17:00

Kazać dmuchać w balonik czy postawić piwo pracownikowi?


Szykuje się nowelizacja ustawy odnośnie badania pracowników pod kątem spożycia alkoholu. 

 

Zgodnie z interpretacją Urzędu Ochrony Danych Osobowych wydaną niemal 2 lata temu, obecny stan prawny nie pozwala na samodzielne przeprowadzenie kontroli trzeźwości przez pracodawcę. Potrzebne jest do tego np wezwanie policji. Nowe przepisy nad którymi trwają obecnie prace, mają to zmienić i dać większe pole do popisu dla pracodawców w temacie kontroli trzeźwości pracowników, a nawet tego czy nie są pod wpływem substancji psychoaktywnych. Jak to wypadnie w praktyce? Ciężko powiedzieć, na pewno będzie cała masa sporów sądowych ze względu na atesty alkomatów. Dla przypomnienia - zwykłe urządzenie które można kupić w sklepie już za kilkadziesiąt złotych od atestowanego różni się w cenie czasami nawet o kilkaset złotych. I o ile w przypadku pewnych zawodów jak chirurg czy kierowca takie badanie byłoby całkowicie zrozumiałe i pożądane to warto się pochylić nad tym czy w odniesieniu do każdego zawodu należy zaostrzyć przepisy. 

 

Różnice kulturowe

Warto wiedzieć, że kiedy Polska się radykalizuje to wiele innych krajów ma tendencję do liberalizowania przepisów i zwyczajów. W tym temacie świetnym przykładem może być Belgia. Ten kraj słynie z trzech rzeczy. Czekolady, specyficznych i pysznych frytek oraz… piwa. Kultura picia tego trunku jest tam zupełnie inna niż u nas. Liczy się jakość, różnorodność i szkło. Dlatego Belgijskie piwa są przepyszne, wybór ogromny (rekordowy bar ma w swojej ofercie ponad...3000 rodzajów piwa, a menu wygląda jak mała encyklopedia), a do tego wszystkiego każde piwo ma specjalnie dedykowana dla siebie szklankę zalecaną przez producenta. Dlatego nikogo też nie dziwi fakt że w porze lunchu, bardzo często pracownicy wypijają piwo do obiadu i wracają do pracy. Co więcej, niektórzy pracodawcy, czego sami byliśmy świadkami, mają w firmowej kuchni obok wody i kawy, specjalne lodóweczki z piwem dla najbardziej spragnionych lub pracujących po godzinach. 

 

Które rozwiązanie jest lepsze?

Odpowiedź jest prosta - Belgijskie. Jeśli nasza praca nie wymaga absolutnej trzeźwości jak np wspomnieni wyżej kierowcy, to nic nie powinno stać na przeszkodzie aby wypić piwo do lunchu. No może poza jednym - polską “kulturą picia”. Problem w tym że wciąż nie nauczyliśmy się że “jedno piwo” oznacza… jedno piwo, a wprowadzenie takich rozwiązań w Polsce prawdopodobnie skończyłoby się szybkim opróżnienie lodówki i pijanym zespołem pracowników. Dlatego nikogo nie nakłaniamy do spożywania alkoholu w pracy, a wręcz mocno odradzamy ten proceder. Pytanie tylko czy dodatkowe kontrole i kary to najlepsze wyjście z sytuacji i czy problem nie leży gdzieś głębiej w nas. Chodź kultura picia w nadwiślańskim kraju mocno się zmieniła w ostatnich latach, to wciąż wielu rodaków pije żeby się upić, a nie napić - i tutaj jest ważne pole do zagospodarowania przez rządzących.